Popularne Wiadomości

Wybór Redakcji - 2019

Dość gastronomicznego snobizmu

Kiedy zaczęliśmy bardziej przejmować się wykreślaniem restauracji z listy najlepszych na świecie niż jedzeniem w nich? Kiedy dokładnie zaczęliśmy być bardziej świadomi Instagrama i Twittera niż tego, co mieliśmy na talerzu? Zastanawiamy się nad tymi i innymi zagadnieniami i zadajemy sobie pytanie za milion dolarów: Co jest naprawdę ważne, jeśli chodzi o jedzenie?

Impreza została zrujnowana w odległym lipcu 1999 roku. Ostatni wiek Calatrava budowała zamki w powietrzu, zbieraliśmy kabriolety z hipoteką równoważącą, a twarz kucharza (kucharza!) To była okładka El País Semanal z nagłówkiem: „Ferran Adrià, najlepszy szef kuchni na świecie”.

Do tego czasu byli smakosze (mój ojciec, nie idąc dalej), ale, jak to wytłumaczyć, „coś innego”. Oczywiście podróżowali w poszukiwaniu wielkich stołów świata (Bocusse, Troisgros lub Arzak), ale także tych małych. Byli łowcami bez medalii nie ma sensu zakładać, że „byłem w Bras”, ponieważ absolutnie nikt nie wiedział, kim jest Bras. Była to zatem intymna obsesja (trzy kroki poza hobby). Prywatny. Udostępnione co najwyżej znajomym z tej samej zatoczki, kompanów drogowych i pinezek. Pozdrawiam to była miłość do przyjemności jedzenia, w najszerszym tego słowa znaczeniu (zamiłowanie do jedzenia, gotowania, kultury, usług i talentu) bez większej elitaryzmu niż krawat zmiany, gdy przekraczano duże drzwi.

ARTYSTYKA. ARTYSTYKA?

Nie było miejsca na debatę „artystyczną”. Przynajmniej do Puszka Pandory z piankami syfonowymi i kuchnia techno-emocjonalna otworzyły się. I inna data, kwiecień 2006 r: hiszpańska restauracja (Oh là là) po raz pierwszy została wybrana najlepszą restauracją na świecie, a przynajmniej tak powiedział anglosaski magazyn (The Restaurant Magazine), których nikt nie wiedział. To znaczy ElBullí. Szaleństwo wybuchło między nową grupą szefów kuchni a ta głupia rasa zaczęła być następną postacią medialną; jego „Who has it dłuższe” przeniosło się do dziwnej miary zwanej „wpływami” i w pewnym momencie wszyscy zaczynamy normalizować „znaczenie” szefów kuchni w społeczeństwie (z dnia na dzień były ważne); I nie byli już szefami kuchni, ale szefami kuchni. Szefowie kuchni na trasie kongresów, zjazdów, nagród i medalionów.

I dziennikarze dali im pigułkę, ponieważ sprzedawali czasopisma i „smakosz” powstał jako jeden z wielkich niedzielnych tematów, na granicy filmu Haneke i przedostatniej debaty na temat tego, czy Galliano jest mequetrefe czy geniuszem. Czysta „gastrolatía”, o której (znacznie lepiej ode mnie) Fernando Savater opowiadał: „Kucharz to fałszywa sztuka, która usprawiedliwia marnotrawstwo, cursilería i która nie wymaga refleksji, wręcz przeciwnie do prawdziwej sztuki, która zawsze ma swoją stronę trudne, ostre ”.

PODAJ WOSK, POLSKI WOSK

Bez śladu ostrej strony w gastronomicznej scenie początku stulecia. Tylko pochwały, nagrody, wywiady i poklepywanie po plecach, które już nie pasują do białej kurtki łóżka, jak spuchnięte były ego. I z tego plonu narodziła się najbardziej odrażający charakter, jaki zna historia współczesnej gastronomii: smakoszlameculos snob. Tandetny, który chce dyżurnego menu podpisanego przez szefa kuchni, ale nie wie (obiera), jakie nosy je (ziemia: rolnictwo, zwierzęta i ziemia). „Amator” najwybitniejszy z Instagram i odpowiedzi na Twitterze niż to, co masz na talerzu. Elitarność źle zrozumiała, typowy dmuchacz, który wygłasza mowę o restauracjach, w których jeszcze nie był (robią tak wiele ...), ale nie o pół słowa tortilli w Casa Paco.

Był Santi Santamaría (Jak szczęśliwy byłem w domu), który w mitycznej piątej edycji Madrytu Fusión głośno krzyknął: „Prawda gotowania to gotowanie, gotowanie i gotowanie” - powiedział. Nie wierzę w naukową kuchnię ani intelektualizację faktu kulinarnego. Nie mam nic przeciwko, aby wiedzieć, co dzieje się z jajkiem, gdy jest zimno, chcę tylko, żeby było dobre. ” Potem go ukamienowali, ale po prowokacyjnej mowie (która była) kryje się ważniejsze pytanie: co jest naprawdę ważne w tym wszystkim?

Przekroczył Rubikon z krytyką wszystkich szefów kuchni, którzy wciąż rozbrzmiewają na ścianach Miejskiego Centrum Kongresowego: „Jesteśmy gangiem oszustów, którzy pracują dla pieniędzy, aby nakarmić bogatych i snobów”. Powiedział to w 2007 roku, w środku partii awangardowej i Audis u drzwi Trzech Gwiazd. Mylił się.

Czy on się mylił?

Ja, sześć lat po ostatnim wejściu do jego domu, nie mogę przestać się zastanawiać: Co jest naprawdę ważne w tym wszystkim?

Wideo: architektura : lokal gastronomiczny 01 wstęp (Grudzień 2019).

Zostaw Swój Komentarz