Popularne Wiadomości

Wybór Redakcji - 2019

Wszystkie te pieniądze można kupić: tak podróżują milionerzy

Rośnie klasa zamożnych ludzi, którzy maksymalnie przekraczają granice luksusu. Mówimy, jak i gdzie podróżuje 0,01 procent, i przekonaj się, jak to jest cieszyć się wakacjami w najczystszym stylu miliardera.

Przez dwa dni miałem do dyspozycji całe skrzydło wielkiej posiadłości na prywatnej wyspie miliardera i poddałem się lokajowi, który cały czas mnie obserwuje. Próbowałem trzydaniowe obiady, Piłem koktajle z rumu i szampana, ćwiczyłem dla siebie we w pełni wyposażonej siłowni, pływałem w łodzi wielkości statku i miałem do dyspozycji pełny jacht. Kąpałem się w Karaiby, moje odciski są jedynym śladem na piasku. Nagle trudno sobie wyobrazić wakacje inne niż te. Nawet zaczynam czuć to prawo.

Jestem na Karaibach Wyspa Calivigny, na południe od kraju na wyspie Granada (obok San Vicente i Barbados), gdzie za 126 000 € za noc można mieszkać z 59 najlepszymi przyjaciółmi w tym wakacyjnym raju należącym do francuskiego biznesmena i jego żony: obejmuje główny dom 1800 m², dwa baseny, pięć zewnętrznych pryszniców, cztery łodzie i stała obsługa 30 osób.

Chociaż cena może wydawać się wygórowana, jest wielu bogatych podróżników, którzy mogą sobie na nią pozwolić, I rośnie W ubiegłym roku miało to ponad dwa tysiące ludzi na świecie 1 miliard dolarów (765 milionów euro) lub więcej, 185 osób więcej niż w 2011 roku, według światowej ankiety przeprowadzonej przez WealthX. A to są duża ryba Jeśli pójdziemy o krok w dół w rankingu milionerów, okaże się, że na całym świecie jest około 187,000 osób z fortuną co najmniej 20 milionów euro. Nie należy zatem dziwić się wydatkom na wakacje: prawie jedna czwarta została wydana 40 000 euro lub więcej na wypoczynek i podróże W zeszłym roku, według badania przeprowadzonego przez Spectrem Group, firmę konsultingową z Illinois (USA), która prowadzi badania dla sektora bankowego i emerytalnego. Połowę wydano do 80 000 euro.

Wyspa Calivigny, prywatna wyspa na Karaibach za 126 000 euro za noc © D. R.

PUSTY LIST

W najbardziej podstawowej formie dla super bogaty Podróżowanie oznacza, że ​​nie musisz zawracać sobie głowy mało znaczącymi procedurami, a przede wszystkim cieszyć się całą prywatnością i usługami, które można kupić za pieniądze. Super bogaci chcą przestrzeni, dużo miejscaczuć się bezpiecznie z dala od gwarnego i mniej szczęśliwego tłumu. Pracownicy muszą zaspokoić wszelkie pragnienia, bez względu na to, jak przyziemne, szalone lub logistycznie ekstrawaganckie może się to wydawać. Czy masz już dość mdłego zapachu lilii wielkanocnych? Są usuwane z całego hotelu. Czy potrzebujesz zarezerwować pokoje dla swojej żony i dwóch jej kochanków w różnych hotelach, aby niektórzy nie zauważyli obecności innych? Agenci, hotele i dozorcy, którzy służą najbogatszym, dołożą wszelkich starań, aby je zdobyć.

„Słowo „nie” Nie jest to część naszego słownictwa, ponieważ to, co jest dziś niemożliwe, może nie być jutro ”- mówi. Niedźwiedź Jody, z nowojorskiej agencji Bear & Bear / Tzell, która, podobnie jak inne firmy w tym artykule, jest świetnym specjalistą w tej dziedzinie. „Są klienci, którzy dzwonili do mnie ze swoich paryskich hoteli do „moja” czwarta rano zarządzać późną kasą; z Milan zmienić czas u fryzjera i od Hongkong ponieważ nagle czują się jak inny rodzaj śniadania. Z mniej niż 24-godzinnym wyprzedzeniem zorganizowałem specjalną świąteczną kolację przygotowaną przez szefa kuchni trzy gwiazdki Michelin”, Mówi.

W końcu jeśli pieniądze nie stanowią problemu, wszystko jest możliwe. „Zrobimy wszystko, o co prosi nas klient, o ile jest to zgodne z prawem” - mówi Stacy Fischer-Rosenthal, Fischer Travel, agencji, która świadczy usługi wyłącznie na podstawie rekomendacji i której cena wstępu wynosi 80 000 euro (Mówi się, że Barbara Streisand jest jednym z jego klientów). Jeden z jego biur podróży pamięta, że ​​zarobił 15 000 euro napiwków podczas kilkutygodniowej wycieczki grupowej. Pieniądze przepływają łatwo, gdy trzeba zająć się ochroną celną w celu przyspieszenia procesu bagażowego lub gdy trzeba dokonać rezerwacji 40 osób w jednej z najlepszych restauracji w Cannes podczas festiwalu filmowego.

Bizneswoman i filantrop Tatiana Maxwell Kilka lat temu była w Maroku ze swoją najlepszą przyjaciółką na skrupulatnie zaplanowanych wakacjach przez agenta specjalizującego się w super luksusowych podróżach, a jedyne, czego jej brakowało, to jej mąż. „Prawdopodobnie wspomniałem o moim przyjacielu: chciałbym, żeby Paul tu był. Byłoby fantastycznie - wspomina. I pewnej nocy wędrując po chaotycznych straganach z jedzeniem Jemaa el Fna, usłyszałem znajomy głos. „Odwróciłam się i na jednym ze słupków był mój mąż z trzpieniem i łopatką” - mówi. Aby zadowolić swojego klienta, agent zmusił męża do nocnego lotu z jego domu Dziura Jacksona, Wyoming (USA).

Właściciel Calivigny zainwestował 75 milionów euro, aby stać się synonimem wystawności © D. R.

JAK PIANKA

Globalny kryzys finansowy, który dotknął większość ludzi Nie spowodowało to, że najbogatsze zmniejszyły koszty podróży. W rzeczywistości luksusowe firmy hotelowe rozwijają się w zawrotnym tempie, aby zaspokoić popyt, szczególnie w USA Chiny. Ritz-Carlton właśnie otworzył rezerwę drugiego poziomu w Puerto Rico, z pokojami, które kosztują 1000 euro za noc. Hotel Beverly Hills niedawno poświęcił jeden z kortów tenisowych, aby zrobić miejsce dla dwóch osób bungalowy Prezydencki o powierzchni 170 m² (14 000 euro za noc, prawie trzy razy więcej niż kosztował najdroższy bungalow w hotelu).

„Bogaci są najmniej dotknięci kryzysem finansowym” - mówi właściciel wyspy Calivigny, Georges Cohen, który jest miliarderem, odkąd sprzedał swoją firmę technologiczną w 2000 roku. To straszny czas dla biednych ludzi, ale kryzys gospodarczy wcale nie zmienił stylu życia bogatych ludzi. ”

W Calivigny „życie jest piękne”. Cohen kupił 32 hektary, gdy był niewiele mniej niż dzika ziemia i wraz z żoną wydał około 75 milionów euro uczynić to miejsce synonimem wystawnego. Główna rezydencja wyspy, zwana pokorny dom na plaży (dom na plaży), ma marmurowe podłogi, rzeźbione drewniane drzwi we własnych warsztatach Calivigny i francuskie meble w stylu kolonialnym.

Podczas lunchu składającego się z Stek, frytki i mus czekolady i obsługiwany przez kamerdynera, Cohen podkreśla, że ​​wyspa jest prywatny dom, którego nie można udostępniać, chyba że wyraźnie postanowiono inaczej. Dotyczy to Cohen, którzy spędzają zimę na wyspie, ale uciekają w nich megayacht do któregokolwiek z ich innych domów lub do dowolnego miejsca, jeśli zarezerwowali Calivigny. Kiedy grupa 30 osób zajęła wyspę w grudniu, Cohen zarezerwował luksusową kabinę w Queen Mary 2 zrobić pierwszy komercyjny rejs. Prawda jest taka, że ​​nie wiedzieli, jak byłoby mieszać się z masami.

Pragnienie prywatności niekoniecznie jest czyste snobizm, nie, naprawdę, mówią ci, którzy pracują z najbogatszymi podróżnikami. Najpopularniejsze są miejsca najbezpieczniejsze, chroniące gości przed prasą i możliwymi atakami na ich uczciwość zestaw odrzutowy. Pomyśl o Arktyce, Afryce, każdym miejscu, do którego można dotrzeć tylko helikopterem, statkiem, wodnosamolotem lub wszystkimi nimi. Eksperci twierdzą, że jest ich znaczna liczba miliarderów, którzy chcą zapuścić się tam, gdzie nikt wcześniej, a przynajmniej nikt z ich przyjaciół, nie był. „Chcą być pierwszymi, którzy powiedzą: byłem w Cartagenie przed otwarciem Gansevoort” - mówi. Lia Batkin, z In the Know Experiences, agencji w Nowym Jorku, która współpracuje z celebrytami, prezesami dużych firm, a nawet członków rodziny królewskiej.

Nowy bungalow prezydencki w hotelu Beverly Hills © D. R.

NOWE CELE

Jednymi z ekskluzywnych miejsc docelowych dla najbardziej wymagających klientów są szwedzka Laponia salar Uyuni w Boliwii i Szmaragdowe Wybrzeże w Nikaragui Ekskluzywna specjalistka od podróży zabiera swoich klientów Afganistan i do Sudan. Jak mówi Batkin, tabu, z którym te miejsca są zwykle związane ze względu na niebezpieczeństwo ich sytuacji, przyciąga superbogaczy. „To czysty i twardy blef”wnioskuje Ale oczywiście ze wszystkimi udogodnieniami.

Nadal wiele osób podróżuje do bardziej konwencjonalnych stron, zwłaszcza tych, którzy nie są nowi bogaci. Zabierają jacht na Morze Śródziemne lub wynajmij luksusowe wille w Węgorz, Św. Bartłomiej, Kostaryka, Włochy lub południe francji. Dla tych, którzy chcą pozostać w pobliżu Wall Street jest Chodzi o to, stare miejsce na wakacje William Avery Rockefeller, wnuk potentata naftowego. Ukończone w 1933 roku, to dziwaczne miejsce na wakacje nad brzegiem jeziora Saranac (2300 euro za noc) w stanie Nowy Jork przyciąga wiele Duża ryba na Manhattanie, którzy unikają sześciogodzinnego samochodu, wybierając prywatny lot na regionalne lotnisko Adirondack.

Chodzi o to na pierwszy rzut oka wydaje się to antyteza Calivigny. Podczas gdy Calivigny jest przykładem ostentacji, The Point ma prostą i nieco rustykalną atmosferę. Nie oferuje usług takich jak telewizja czy internet w pokojach, a jak mówi członek personelu, telefon komórkowy współpracuje „AT & Tree”, delikatnie mówiąc, że nie ma zasięgu. Ale tak naprawdę oba są częścią długiej tradycji wyłączności i samotnych kryjówek zbudowanych przez bogatych stratosferycznych i dla nich.

Dla tych, którzy „widzieli wszystko”, pieniądze mogą kupować nowe wakacyjne emocje ponad twoje oczekiwania. Częściowo doradcy, częściowo psychologowie, częściowo dozorcy i częściowo organizatorzy, biura podróży dostosowują się do każdego klienta, aby stworzyć spersonalizowany plan podróży.

„Chodzi o to, by każde doświadczenie było idealnie idealne” - mówi Philippe Brown, założyciel Brown & Hudson, agencji z siedzibą w Londynie z klientami w Wielka Brytania, Chiny i Stany Zjednoczone (Maxwell, którego mąż „pojawił się” w Marrakeszu jest jednym z nich). Może to być prywatny pokaz pirotechniczny lub lot balonem nad Arktyką niedźwiedzie polarne (organizowany przez Arctic Kingdom Polar Expeditions, firmę z siedzibą w Toronto). Mogą chcieć pozostać niezauważeni w już wyłącznym wydarzeniu.

Na podstawie True Story firma, która organizuje zbyt ekskluzywne doświadczenia, zorganizowała wycieczkę do Birma dla rodziny, która zapłaciła ponad milion euro za odwiedzenie tradycyjnego buddyjskiego klasztoru, w którym zjedli i otrzymali specjalne błogosławieństwo od głównego mnicha. Wzięli także udział w ceremonii inicjacyjnej, w której 14 młodych ludzi zostanie zakonnikami: wyszli w procesji i pomogli ogolić głowy chłopców w ramach buddyjskiego rytuału.

Musha Cay, gwiazda kurortu na Bahamach © D. R.

LOKALNY SMAK

Może chcą po prostu połączyć się z tym, co nazywa Brown „wpływowe osoby”, od dziennikarzy po historyków, ekspertów wina lub wyjątkowych ludzi. Brown zorganizował kiedyś miesiąc miodowy dla pary, która wyjaśniła, że ​​chce się spotkać „dla miejscowej ludności”. Brown poprosił ich, aby sprecyzowali: „Czy masz na myśli malownicze masy czy Nelson Mandela i Desmond Tutu? To były sekundy. Mandela, była prezydent RPA, była niedostępna, ale Brown był w stanie spotykać się z parą Tutu, pacyfistyczny duchowny i obrońca praw człowieka. Cena: darowizna, której wartości nie chciał ujawnić.

Poza tym są naprawdę ekscentryczne wakacje, fantazje tak starannie zaplanowane, jak tylko można kupić za pieniądze. Te fantastyczne elementy są zawarte w Musha Cay, kurorcie na prywatnej wyspie Bahamy kto był gospodarzem Oprah Winfrey, Bill Gates i Sergey Brin, a także członkowie rodziny królewskiej w Arabii Saudyjskiej i Europie. Właściwość czarodzieja David Copperfield, ich nieoficjalnym mottem dla gości jest „wszystko, o czym mogą marzyć, może się spełnić”. Za 28 000 euro za noc dla 12 osób lub 40 000 za maksymalnie 24, goście mogą, jeśli chcą, obejrzeć film na ekranie filmowym na plaży, wszystko„śmiały” ze znakami z lat 50. i cukierkami w stylu retro.

W innym scenariuszu helikopter Siła Musha Wyląduje na plaży, tworząc pokaz światła laserowego. Jeśli jak zwykle goście nie chcą zajmować się odpadami pozostawionymi na plaży, nie ma problemu, wyspa ma zespół wyszkolone ary podnieść śmieci i zostawić je w pojemnikach. „Najlepsze ze wszystkiego jest zabawianie ludzi, którzy widzieli wszystko”mówi Copperfield.

Pokaz Ara jest nieznaczny w porównaniu do niektórych wycieczek zorganizowanych przez Na podstawie Prawdziwa historia. Założyciel firmy, Niel Fox, jest angielskim poszukiwaczem przygód, który w 2000 roku wskoczył do mediów, podróżując ze Zjednoczonego Królestwa na Antarktydę po prostu na cele charytatywne i z wykorzystaniem wyłącznie transportu napędzanego siłą lub zwierząt (rower, kajaki i psie zaprzęgi). Po drodze spotkał ludzi z dużą ilością pieniędzy i „przyszło mi do głowy, że możemy im uczyć cały świat”, mówi.

Wśród kreacji marki domu, oparte na prawdziwej historii, stworzyło scenariusze, igloo ze skórzanymi dywanami, kabiny rybackie i skrypty na ogół zaprojektowane w celu przyciągnięcia dzieci superbogaczy. W 2011 roku firma zorganizowała świąteczną wycieczkę do Arktyki dla rodziny miliardera, w której dzieci pomogły Świętemu Mikołajowi, który cierpiał z powodu wielkiego zapotrzebowania chciwego świata. Dla rosyjskiej rodziny zorganizował 11-dniową wycieczkę, która przeprowadziła grupę przez kilka krajów przy użyciu tak samo uderzających środków transportu wielbłądy, jachty i balon na ogrzane powietrzei to zakończyło się na kolosalna bitwa piratów tutaj, na hiszpańskim wybrzeżu.

Elita nowojorska przyjeżdża spędzić lato w The Point, w górach Adirondacks © D. R.

WAKACJE W EL OLIMPO

Zorganizował także to, co ochrzcił „Dzieci, które uratowały Grecję”, wielomiliardowe rodzinne wakacje, podczas których współpracował z największym europejskim autorytetem w mitologii greckiej; talent setki aktorów ubranych w kostiumy z epoki I skarb do znalezienia. „Dzieci miały za zadanie zlokalizować skrytkę ze złotem, aby uratować Grecję przed jej problemami, a tym samym przywrócić potęgę greccy bogowie. Byli w stanie zatrzymać część złota, co oczywiście było prawdziwe, ale resztę musieli „oddać”. Przesłanie brzmiało: dzieci muszą pomagać, a nie utrzymywać wszystkie zyski ”- podsumowuje poszukiwacz przygód.

Naprawdę to on wstrzykuje to przesłanie w te moralistyczne opowieści, a nie jego klienci. Chociaż prawdą jest również to, że niewielu miliarderów próbuje ich użyć ekskluzywne wakacje uczyć dzieciom lekcji, z nieco innymi wynikami. „Wiele osób ma zasłonięte oczy” - diagnozuje lekarz Jamie Traeger-Muney, psycholog współpracujący zarówno z instytucjami finansowymi, jak i osobami analizującymi emocjonalne konsekwencje bogactwa. „Często zabierają swoje dzieci do poznania drugiej skrajności: idą do Indie i widzą ludzi mieszkających na ulicy. Bardzo ważne jest, aby przed wrzuceniem dzieci do tego środowiska rodzice rozmawiali wcześniej wdzięczność, jakie mają szczęście i jakie mają szczęście, zaletę posiadania wykształcenia i odpowiedzialność za posiadanie tak dużej ilości pieniędzy ”- zaleca.

Chociaż większość bogatych czuje się komfortowo w tego rodzaju podróżach, powstaje klasa milionerów, znacznie młodszych i nowszych w radzeniu sobie z wielką fortuną, którzy czują się niewygodne z ekscesami. Ta grupa nadal woli latać poniżej radaru, nawet jeśli robi to w pierwszej klasie. W Chodzi o toSpotkałem kilku finansistów po czterdziestce, którzy w obraźliwy sposób mówili o ekstrawaganckich kurortach, które odwiedzili. Szukali miejsc z charakterem, powiedział mi mąż, nie przesadzając. Poczucie, że niektórzy z moich znajomych dzielą młodą parę emerytowanych miliarderów, którzy nie mogą znieść ogromnej różnicy między ludźmi, którzy są obsługiwani, a tymi, którzy uczęszczają na tego typu miejsca.

Nazywaj mnie burżuazją, ale po dwóch dniach pobytu Calivigny Pragnę wydostać się z tej wymyślnej bańki. Mój kamerdyner spełnia moje życzenie i zabiera mnie do Granat. W jej stolicy, San Jorge, ludzie żyją w skromnych domach, gdzie wypasają się kozy. W 2004 r. Huragan Iván zniknął z głównego źródła bogactwa wyspy, przemysłu gałka muszkatołowa. Drzewa już rosną, ale dla wielu mieszkańców życie jest trudne. Wspinam się na szczyt fortu George. „Tysiącletnia budowla zbudowana przez Francuzów” - mówi mi wesoły przewodnik turystyczny Alice - „po tym, jak podbili i zmasakrowali Indian Karaibskich i Arawakes oraz sprowadzili afrykańskich niewolników”. Kiedy pyta mnie, gdzie przebywam, mówię mu, ale nagle, zawstydzony objawieniem, szybko dodam: „Jestem tam do pracy!”.

Po powrocie do Calivigny zastanawiam się, czy naprawdę lubiłbym takie życie przez cały czas, daleko od świata, z dala od każdego, kto nie jest z mojej klasy społecznej ... chyba że to działa dla mnie. Zdecydowałem, że jest to miłe miejsce do odwiedzenia, ale nie chciałbym, żeby coś tu zawsze mieszkało.

Raport został opublikowany pod numerem 62 Condé Nast Traveler.

Zostaw Swój Komentarz